Szampon John Masters Organics: Lawenda & rozmaryn do włosów normalnych – recenzja blogerki

Jestem urodową eksperymentatorką i chciałabym się nazwać również urodową idealistką. Dlaczego idealistką? Uwielbiam filozofię, która stoi za rynkiem kosmetyków naturalnych, ekologicznych. Niestety same produkty uwielbiam często już mniej, bo ich działanie bywa  zbyt subtelne i delikatne,  bym mogła je odpowiednio docenić. Po pierwszych ochach i achach wywołanych poczuciem, że pielęgnuję swoją urodę i jednocześnie ratuję planetę – z lekkim zażenowaniem powracam do sprawdzonych produktów, o bardziej „chemicznym” składzie.

2 (2) (Kopiowanie)Jest jednak amerykańska marka słynąca z kosmetyków naturalnych, której ufam bezgranicznie. Produkty John Masters Organics uwodzą mnie nie tylko swoim zapachem, fantastycznym składem, ale i doskonałym działaniem.

Mój must have kryje się ciemnej butelce o minimalistycznym, eleganckim wyglądzie. To produkt niezbędny – szampon John Masters Organics: Lawenda & rozmaryn do włosów normalnych.

Skład jest dla mnie opowieścią, która ma wiele babcinej czy nawet szamańskiej mądrości ;) Nie znajdziemy w nim: GMO, parabenów, DEA, MEA, TEA, SLS, sztucznych barwników czy substancji zapachowych.

Odkryjemy za to m.in. : sok z aloesu, ekstrakt jojoba, olejek lawendowy, olejek z liści rozmarynu, ekstrakt z białej herbaty, brzozy, rumianka, słonecznika.  Odżywczo. Bogato. Pachnąco.

Działanie produktu jest równie bogate w pozytywne skutki. Kosmetyk ten towarzyszy mi codziennie około sześciu miesięcy (w duecie z odżywką JMO do włosów brązowych oraz mgiełką do pielęgnacji skóry głowy JMO).

Zauważyłam:

  • doskonałe oczyszczenie włosów i skóry głowy (bez podrażnień czy przesuszenia),
  • „wyciszenie” skóry głowy (włosy dłużej pozostają świeże i uniesione u nasady),
  • blask, blask, blask (!)
  • wysyp baby hair (myślę, że z pomocą przychodzi tu również mgiełka do pielęgnacji, którą po umyciu wmasowuję w skórę głowy),
  • zwiększenie witalności i objętości włosów

Szampon jest bardzo wydajny, choć jak przystało na produkty naturalne – nie pieni się zbyt intensywnie. Konsystencja produktu jest optymalna – nie nazbyt gęsta, ani wodnista.

Jedynym kontrowersyjnym elementem może być zapach produktu – silna woń naturalnej lawendy. Jest w tym coś z chatki zielarki, prowansalskich pól wypełnionych fioletowym morzem roślinności (dla zwolenników) albo babcinej szafy (dla przeciwników lawendowej woni).  Jestem entuzjastką lawendy, ale cieszę się, że aromat ten nie utrzymuje się długo na włosach i  dość szybko umyka nie stanowiąc konkurencji z perfumami (nie przepadam za intensywnie pachnącymi kosmykami, których zapach utrzymuje się na włosach nawet wiele godzin po myciu).

Produkt jest dość kosztowny –  ok. 90 zł za 236 ml, ale  w moim odczuciu warto zainwestować w wydajny szampon wysokiej klasy.

Szampon John Masters Organics to dla mnie maleńkie domowe Spa. Wprowadził do mojej łazienki lawendowe pola i  przywrócił moim dość zniszczonym włosom objętość, witalność i blask. Nawet moja fryzjerka zauważyła różnicę.

Autor:
Paulina Łuczak
www.paulinejournal.pl

author-avatar

Zachęcamy do kontaktu wspolpraca@vitwoman.pl

1 Komentarz do "Szampon John Masters Organics: Lawenda & rozmaryn do włosów normalnych - recenzja blogerki"

  • comment-avatar
    Katarzyna 28 stycznia 2016 (10:04)

    Sześć miesięcy to czas w którym można sobie wyrobić zdanie na temat produktu. Ufasz tej marce bezgranicznie, ja pod wpływem tego co przeczytałam chętnie dam im szanse. Brak składników z czarnej listy, włosy pełna blasku są dla mnie koronnymi argumentami. Baby hair też nie pojawiają się na klaśnięcie, rosną jak mają optymalne warunki.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress