Maskara Rimmel Wonder’full – hit, czy kit?

Prawdę mówiąc, w swoim życiu przetestowałam już dosłownie testki maskar do rzęs, różnych marek. Wiele czasu zajęło mi znalezienie tej idealnej, a gdy już mi się wydawało, że taką znalazłam- w jakiś sposób mnie rozczarowywała. Zaczynałam więc poszukiwania na nowo. Kilka miesięcy temu wpadła mi w ręce najnowsza maskara RimmelWonder’full. Przez ten czas przyjrzałam się jej naprawdę dokładnie. Czy spełniła moje oczekiwania? A może jak pozostałe rozczarowała mnie po krótkim czasie?

Wiecie jak to jest- albo grudki, albo posklejane rzęsy, albo w ogóle nie widać efektów tuszowania. Kiedy czasem wydawało mi się, że rzęsy sa idealne- po kilku godzinach tusz zaczął się zwyczajnie kruszyć. Jednym słowem- masakra. Często bywało też tak, że zaledwie po kilku tygodniach tusz wysychał i z racji tego lądował w koszu… Prawdę mówiąc przywykłam już do ciągłej zmiany maskary i straciłam już jakiekolwiek nadzieje na znalezienie tego jedynego. Wtedy pojawiła się maskara Rimmel Wonder’full.

DSCN0197

Maskary Rimmel dostępne  są na rynku od wielu lat i cieszą się ogromną popularnością. Wraz z końcówką lata tego roku, marka wypuściła na rynek najnowsza maskarę Wonder’full. Czym różni się od pozostałych? Maskara Wonder’full zawiera najnowszą formułę z marokańskim olejem arganowym. Marka reklamuje tusz, jako sekretną broń, której zadaniem jest wygładzenie, podkreślenie i nadanie rzęsom objętości. A co najważniejsz- maskara Rimmel nie pozostawia na rzęsach żadnych grudek. Dzięki olejkowi arganowemu tusz bardzo szybko wysycha i całkowicie pokrywa rzęsy. Po wytuszowaniu rzęs, stają się one lekkie, elastyczne i miękkie, a przede wszystkim- nieposklejane i idealnie rozdzielone.

DSCN0198

Jak maskara Rimmel Wonder’full sprawdza się w praktyce?

Prawdę mówiąc, po tylu przygotodach z wieloma tuszami- do tej maskary podeszłam sceptycznie. Nie wierzyłam w to, że nagle jakaś firma wyprodukowała i wpuściła na rynek produkt, który w pełni spełni moje oczekiwania, które nie ukrywajmy- wraz z niezadowoleniem z poprzednich, stale rosły. Po otworzeniu kurierskiej paczki moim oczom okazalo się fajne, złocisto-brązowe opakowanie, w którym krył się podobno rewalacyjny tusz. Jednak z racji tego, że w tym dniu wykonałam już swój makijaż- z przetestowaniem maskary czekałam wytrwale do następnego ranka.  Kiedy dzień sądny nastapił, starannie wytuszowałam rzęsy. Tradycyjnie nałożyłabym kilka warstw, jednak już po nałożeniu pierwszej doznałam szoku! Moje rzesy rzeczywiście były idealnie rozdzielone, wydłużone i czarne jak smoła!  Z każdym kolejnym dniem byłam co raz bardziej zadowolona z efektów stosowania maskary Rimmel. Rzęsy za każdym razem wyglądały świetnie, oraz co było dla mnie bardzo ważne- tusz nie kruszył się, ani nie wysychał.

DSCN0196

Jak wspomniałam na początku- naprawdę nie wierzyłam, że znajdę swój ulubiony tusz, taki jeden jedyny. Myliłam się! Tym tuszem jest maskara Rimmel Wonder’full!

Polub i udostępnij:

author-avatar

Zachęcamy do kontaktu wspolpraca@vitwoman.pl

Brak komentarzy do "Maskara Rimmel Wonder'full - hit, czy kit?"

    Skomentuj

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    Facebook

    Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress