Jak dzisiaj akcję charytatywną Zwierzaki Pocieszaki wspominają jej współtwórczynie?

Wszyscy pewnie pamiętają przedświąteczne zamieszanie jakie w sieci pół roku temu zrobiło kilkanaście blogerek. To dzięki nim Fundacja Kawałek Nieba mogła przekazać pieniądze zebrane ze sprzedaży książek swoim podopiecznym. To one pokazały jaka siła drzemie w blogosferze. Dziś – pół roku po premierze książki Zwierzaki Pocieszaki autorki zgodnie przyznają, że efekt jaki udało się osiagnąć przerósł ich najśmielsze oczekiwania. 

DSC_9120

Był to doskonały przykład na to, jak zasięg i sympatia, które blogerki wzbudzają i osiągają w sieci, można wykorzystać w szczytnym celu. Nie dla poklasku, sławy, pieniędzy, lajków. A dla potrzebujących. Gdyby tylko każdy z blogerów angażował się choć w jedną z takich akcji rocznie… Ola Radomska (www.mamwatpliwosc.pl)

Bardzo, bardzo pozytywnie. Pocieszaki dały wiele mnie samej i dały wiele innym. Odbiór książki był bardzo pozytywny, myślę nawet, że nas zaskoczył. Nie spodziewałyśmy się aż tak wiele dobrego. Udało się w znaczący sposób pomóc fundacji, a także stworzyć fajne dzieło, które trafiło do wielu dzieci i przyniosło im radość. To, co mówię może brzmi zbyt gładko, zbyt banalnie, ale naprawdę tak to widzę i jestem bardzo szczęśliwa, że miałam w tym wszystkim swój skromny udział. Katarzyna Targosz (www.matkanaszczycie.pl)

Cieszę się, że mogłam pomóc! Pomimo zmęczenia intensywnością i nawałem pracy, jakie wiązały się z premierą oraz sprzedażą „Zwierzaków pocieszaków” wiem, że po stokroć było warto! Mogłabym napisać kilka podsumowań, biorąc pod uwagę różne konteksty akcji. Jednak wszystko sprowadzałaby się do jednego zdania: TA KSIĄŻKA NAPRAWDĘ MIAŁA I NADAL MA MOC! Magdalena Makowiec (www.mamao.pl)

Zwierzaki Pocieszaki to akcja wyjątkowa. Nie tylko dlatego, że pomaga potrzebującym dzieciom ale również dlatego, że pokazuje jak wielką moc mają blogerzy. Blogowanie to juz nie tylko pisanie internetowych pamiętników- to przede wszystkim kształtowanie i popularyzowanie pewnych zachowań i postaw. Nasze działanie pokazało, że tacy zwyczajni ludzie, niepozorne kobiety-matki, mogą zrobić tak wiele dobrego. Ktoś powie- to trzeba mieć znajomości, pieniądze. Nie trzeba. Trzeba mieć pomysł, chęć do działania i siłę przebicia. Tak niewiele wystarczy by pomóc tak wielu potrzebującym. I chociaż było to bardzo wyczerpujące i czasochłonne przedsięwzięcie to warto było napisać bajkę, dążyć do jej wydania, poświęcić noce na prace redaktorskie a później długie godziny spędzić w kolejkach na poczcie by dostarczyć przesyłki z książkami do kupujących je ludzi! Marta Skrzypiec (www.matkaniewariatka.pl)

Ktoś by powiedział: „E, napisałaś wierszyk, pomogłaś w promocji i tyle”, jednak dla mnie współtworzenie pierwszej edycji Zwierzaków Pocieszaków to było coś o wiele większego – przede wszystkim niesamowita lekcja – wiele się nauczyłam, wiele zrozumiałam i poznałam się od wcześniej nieznanej mi strony. Pomaganie przynosi wiele emocji, często skrajnych, a uczestniczenie w czymś tak dużym, tak genialnym wśród tylu fantastycznych osób (które mogłam poznać bliżej) to zdecydowanie wielki zaszczyt. Wdzięczna jestem, że mogłam wziąć w tym udział i polecam wszystkim – pomaganie daje niesamowitego kopa. Zwierzaki Pocieszaki będą mi bliskie do końca życia, widok książki, której jestem współautorką napawa dumą, a piękne słowa od Fundacji Kawałek Nieba doprowadza do łez wzruszenia. Ania Andrzejewska (www.przewijak.es)

Gdy Ania Andrzejewska odezwała się do mnie z prośbą o udział w akcji, zgodziłam się bez wahania. Szczerze mówiąc, nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele pracy mnie czeka. I całe szczęście – nie wiem, czy podjęłabym taką samą decyzję bogatsza o tę wiedzę. Potem nastąpił czas, z którego przypominam sobie tylko wstawanie wcześnie rano i pracę do minimum trzeciej w nocy. Po dwóch tygodniach tego trybu życia, gdy odprowadzałam córkę na basen, powieka drgała mi ze zmęczenia tak bardzo, że tylko drobna rączka córki wskazywała mi drogę. W tym czasie pomagała myśl, że wszystko robimy dla kogoś. Kogoś, kto tego bardzo potrzebuje. A nasza praca, jest równie ważna, jak przekazanie pieniędzy. Ostatecznie projekt zakończył się ogromną satysfakcją z możliwości pomocy innym oraz, co równie ważne, satysfakcją dzieloną z innymi. Zakończył się radością płynącą z faktu, że grupa kobiet, gdy chce, potrafi dokonać czegoś wielkiego. Pokazał nam samym i naszemu otoczeniu, że ten świat nie jest jeszcze tak do końca zły, jakby się mogło wydawać, interpretując przekaz, jaki na tacy podają nam codziennie media. Ach, i nie mogę pominąć mojego małego prywatnego zwycięstwa, którym są przyjaźnie i nowe znajomości, jakie nawiązałam dzięki Pocieszakom. Ania Laurman (www.rysunkiannyl.blogspot.com)

Okres tworzenia „Zwierzaków Pocieszaków”, był niesamowicie burzliwy. Mało czasu, mnóstwo pomysłów i jeden cel. Pomoc Fundacji. Był to z jednej strony czas stresu, by wszystko wyszło jak należy, ale także okres niesamowitych emocji, związanych z pracą nad tak nietuzinkowym projektem. Emocje opadły wraz z premierą Pocieszaków. Na pewno było to ciekawe doświadczenie.Najmilej wspominam moment, w którym starszy z synów dumnie odkładał pachnąca jeszcze drukarnią książkę na swój regał. Jednak najważniejsza w tym wszystkim była możliwość przyczynienia się do pomocy w tak szlachetnej akcji jak pomoc potrzebującym pod opieką fundacji. Magdalena Mrozek (www.matkawygodna.pl)

Ta akcja była spontaniczna, i chociaż udział w różnego rodzaju projektach to dla mnie żadna nowość, to tym razem było inaczej. Bo grupa babek dokonała czegoś, co wydawać by się mogło niemożliwe. Towarzyszyło nam wiele emocji.. BARDZO RÓŻNYCH, ale teraz, kiedy po pół roku już myślę o tym wszystkim tak „na zimno” to wiem, że było warto. Chociaż wcześniej wiele razy miałam ochotę to wszystko rzucić – nie ja jedna. Obiecywałam sobie też, że nigdy więcej nie zaangażuję się w taki projekt – a jednak! Z tymi samymi emocjami – a może jeszcze większymi.. z nowym zespołem, stworzyliśmy kolejną, PIĘKNĄ książkę z jeszcze piękniejszymi ilustracjami, która jest właśnie na etapie druku i już za kilka dni wezmę ją do ręki i będę się zachwycać zapachem każdej kartki, niecierpliwie odwracając jedną, po drugiej, by odszukać i moją „cegiełkę” w tej książce. Tym razem „przemówił” i nasz Karolek, który przygotował własną bajeczkę.. a my – autorzy – zabierzemy Was w wakacyjną podróż – z nowymi zwierzątkami. I Wierzcie mi, WARTO do tej podróży dołączyć! Monika Ludkiewicz (www.zawodkobieta.blogspot.com)

Dzięki akcji Zwierzaki Pocieszaki zaczęłam dopiero poznawać blogosferę od wewnątrz. Wcześniej czytałam blogi, czasami komentowałam, ale nigdy nie prozmawiałam prywatnie z blogerkami i nie uczestniczyłam w spotkaniach blogerskich. Nie wiedziałam więc, że poza prowadzeniem bloga aurorki mają mnóstwo pomysłów i energii, że są tak chętne do działania i wierzą, że nie ma rzeczy niemożliwych jeśli połączy się siły. Praca nad ksiażką to trzy tygodnie pełne niesamowicie skrajnych emocji i ogromna lekcja na przyszłość. Jestem pewna, że każda z nas przyzna, że Zwierzaki Pocieszaki pomogły nie tylko podopiecznym Fundacji Kawałek Nieba, ale także nam samym. Głównie nauczyć się pokory, zweryfikować znajomości, poczuć siłę i sens angażowania swoich czytelników w akcję charytatywną.  Honorata Dyjasek (www.webska.me)

Napisanie bajek, zredagowanie ich, stworzenie ilustracji, skład książki i koordynacja druku, to wszystko – choć może wydawać się to nierealne – udało się zrobić w dwa tygodnie. To był jeden z najbardziej intensywnych pod względem pracy okresów w moim życiu, ale nie żałuję ani sekundy czasu, który poświęciłam temu projektowi. Każda z uczestniczek włożyła w Pocieszaki dużo serca, ale to, co dostałyśmy powrotem, było znacznie potężniejsze i piękniejsze. Gdy otrzymałam od Fundacji Kawałek Nieba podziękowanie, nie mogłam powstrzymać łez wzruszenia. Oto w ręku miałam namacalny dowód na to, że książka przyniosła pomoc konkretnym dzieciom! Mimo braku wsparcia ogólnopolskich mediów, bez znanych patronów honorowych udało się z pomocą zwyczajnych jak my ludzi stworzyć coś wielkiego. To nie nam – uczestniczkom – powinna dziękować fundacja. Olbrzymie podziękowanie należy się każdej osobie, która kupiła książeczkę cegiełkę. Małgorzata Milian-Lewicka (www.ononaono.blogspot.com)

O samej akcji i jej współtwórczyniach można znaleźć mnóstwo informacji na facebookowym profilu  www.facebook.com/zwierzakipocieszaki

a także na stronie www.zwierzakipocieszaki.pl gdzie można nabyć książkę.

 

Wesprzeć fundację można także dokonując wpłaty darowizny na poniższe dane:

Bank Zachodni WBK S.A. numer rachunku:

10 1090 1102 0000 0001 1605 8968

FUNDACJA POMOCY DZIECIOM I OSOBOM CHORYM “KAWAŁEK NIEBA”

ul. Poznańska 14/8

84-230 Rumia, woj. pomorskie

KRS 0000382243  REGON: 221206325 NIP: 5882378570

Polub i udostępnij:

Ocena

User Rating

5 (4 Votes)

Summary

9,9Score

9,9

author-avatar

Zachęcamy do kontaktu wspolpraca@vitwoman.pl

3 komentarze do "Jak dzisiaj akcję charytatywną Zwierzaki Pocieszaki wspominają jej współtwórczynie?"

  • comment-avatar
    Anna Laurman 16 czerwca 2015 (07:56)

    Dziękuję za ten artykuł 🙂

  • comment-avatar
    Bartłomiej Panek 17 czerwca 2015 (14:27)

    Super akcja, a trzeba przyznać, że książeczka pięknie wydana. Mój egzemplarz jest szczególnie ważny, bo z autografem jednej z autorek, no i oczywiście poświęciłem wpis na blogu całej akcji. Możecie na mnie liczyć w przyszłości.
    P.S. Ulubiona postać moich synów, to Króliczek Słodyczek.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress