Mateusz Kuźniar: „Jesteśmy oceniani przez wycinek z naszej rzeczywistości”. Ojciec M. o wczesnym ojcostwie, blogu i książce

Wszyscy mówią o Nim, że jest uroczym, miłym chłopcem, On zaś udowadnia, że jest dojrzałym mężczyną, który doskonale odnajduje się w roli ojca, partnera i blogera poruszającego tematy, które często są pomijane w blogosferze. O tym jak wyglądały Jego początki ojcostwa i blogowania opowie Mateusz Kuźniar, autor bloga www.ojciecm.com.pl.
DSC_0069

Redakcja VitWoman: Rok temu napisałeś „Nie chcę tworzyć obrazu heroicznego ojca, nie chcę kolorować rzeczywistości, chcę zostawić kilka drogowskazów dla syna” czy dzisiaj możesz stwierdzić, że udało Ci się to osiągnąć?

Mateusz Kuźniar: Kiedy czytasz blogi rodziców masz wrażenie, że zawsze im (w zasadzie nam) wszystko wychodzi. Nie mamy chwili słabości, nieprzespanych nocy, a nasze dzieci nigdy nie urządzają przedstawienia w sklepie kładąc się na podłogę. Tak naprawdę życie blogera w nie jest niezwykłe. Chodzi o to, że jesteśmy oceniani przez wycinek z naszej rzeczywistości, który utrwalimy na blogu. Mam chwile słabości i wiele sytuacji mnie przerasta, ale oprócz tego jestem dumny z tego, że mogę być tatą. Dziecko jest największą nagrodą w moim życiu. Chciałbym, aby za X lat, mój syn mógł stwierdzić, że jego ojczulek niczym się od niego nie różnił.

Redakcja VitWoman: Otwarcie opowiadasz o tym, że jesteś DDA, czy spotkałeś się z opiniami, że nie powinieneś publicznie poruszać niekiedy bardzo prywatnych problemów rodzinnych?

Mateusz Kuźniar: DDA nie jest prywatnym problemem, z którym borykała się tylko moja rodzina. To ważny temat, o którym trzeba otwarcie mówić. Problemy rodziny z chorobą alkoholową tylko pozornie rozgrywa się za zamkniętymi drzwiami. Tak naprawdę wiedzą o nich wszyscy – rodzina, sąsiedzi… Tylko udajemy, że „jedno piwo dziennie” to nie problem. Nikt nie chce zauważyć, kiedy „jedno” przeradza się w całą skrzynkę wódki.  Alkoholizm stał się naszym kraju tematem tabu większym od seksualności. Problem dotyczy całego pokolenia. Dość siedzenia w ukryciu.  Gdy zaczynasz mówić o alkoholizmie rodzica nagle dowiadujesz się, że – niestety – to nic niezwykłego i nie tylko ty borykasz się z tym problemem. Okazuje się, że wiele osób odzywając się w prywatnych wiadomościach chce podzielić się swoją historią. Piszę o DDA, bo czuję, że muszę wyrzucić z siebie emocje, które kumulowały się gdzieś w środku.

Redakcja VitWoman: Już jako nastolatek zostałeś ojcem, jak bardzo różniło się Twoja codzienność od codzienności Twoich rówieśników?

Mateusz Kuźniar: Łukasz urodził się w styczniu, przed naszymi maturami. Podczas, gdy moi rówieśnicy bawili się na studniówce, my – bo rodzicielstwo to nie tylko ja, ale również moja partnerka – spędziliśmy tydzień na porodówce. Również przeżywaliśmy nieprzespane noce, tylko z innego powodu. Pytasz czy chciałem się wyszumieć? Czy potrzebowałem imprez, alkoholu i zabawy do rana? Nie. Potrzebowałem… codzienności. Wielu moich rówieśników zadawało mi to pytanie, jednak nie wielu potrafiło zrozumieć odpowiedź. Chciałem stworzyć normalny dom, w którym jest kochająca się rodzina. Taki, jak starała się nam zapewnić mama z następnym partnerem, który jest – nie ma czego ukrywać – świetnym tatą, ale… dla mnie to nie było to. Mając kilka lat nie potrafiłem mu zaufać, otworzyć się.

Redakcja VitWoman: Jakim jesteś ojcem? Stanowczym i konsekwentnym czy raczej pobłażliwym?

Mateusz Kuźniar: Słyszałem pewne plotki, że Łukasz ze mną może sobie na więcej pozwolić, że to moje oczko w głowie, któremu przychylę nieba, ale… Czuję podstęp w tym pytaniu. Nie szufladkujmy rodziców, tak jak nie robimy tego z dziećmi. Lepiej zapytaj jakim tatą staram się być. Odpowiem ci, że zaangażowanym. Nie można całe życie być stanowczym i twardo trzymać się własnych poglądów, bo umówmy się, dzisiaj tylko osioł nie zmienia zdania. Nie można też przymykać na wszystko oczu, bo w ten sposób nigdy nikt nie wychował porządnego człowieka. Jestem elastyczny. To dobre określenie?

Redakcja VitWoman: Czy stworzony przez ciebie Pocieszak posiada Twoje cechy, bądź Twojego syna? Skąd pomysł na historię o Delfinku Marcinku?

Mateusz Kuźniar: Wymyślone postacie z reguły mają jakieś odwzorowanie w osobach w rzeczywistości. Tak było również tym razem. Oprócz tego, że mam trzyletniego syna, mam piątkę młodszego rodzeństwa, w tym brata, który jest wieku mojego syna. Historia Delfinka Marcinka zaczyna się od tego, że główny bohater bardzo chce mieć siostrę, o którą – co nie powinno być dla nikogo niespodzianką – jest później bardzo zazdrosny. Tworząc Delfinka i jego siostrę wzorowałem się na naszej codzienności. Chciałem w przystępny sposób pokazać co czuje starsze rodzeństwo, gdy w domu pojawia się „ktoś” nowy, bardzo wyczekiwany.

Książkę Zwierzaki Pocieszaki. Podróże Karolka można nabyć na stronie www.zwierzakipocieszaki.pl. Pamiętajmy, że zakup książeczki wspiera Fundację Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi.

Ocena

User Rating

5 (2 Votes)

Summary

9,5Score

9,5

author-avatar

Zachęcamy do kontaktu wspolpraca@vitwoman.pl

Brak komentarzy do "Mateusz Kuźniar: "Jesteśmy oceniani przez wycinek z naszej rzeczywistości". Ojciec M. o wczesnym ojcostwie, blogu i książce"

    Skomentuj

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    Facebook

    Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress