Naucz się kochać siebie! Wywiad z Iloną Adamską

Niespełna miesiąc temu odbyła się premiera szóstej książki Ilony Adamskiej, wydawcy i redaktor naczelnej Law Business Quality, właścicielki Agencji Wydawniczo-Promocyjnej I.D. Media. Krótko po sukcesie lektury obowiązkowej dla każdego, kto pragnie świadomie budować swój wizerunek i rozwijać biznes, Adamska zapowiedziała kolejne prestiżowe wydarzenie wspomagające i promujące firmy prowadzone przez kobiety. Dziś Ilona Adamska w wywiadzie dla VitWoman opowiada o książce „W realu i w sieci, czyli co jest ważne w biznesie i nie tylko” oraz swoich dalszych planach. 

Modelka, ambasadorka wielu prestiżowych firm, wydawca magazynów, organizatorka wszelkich spotkań rozwojowych dla kobiet, autorka książek. Jak Ty to robisz, że w każdej roli doskonale się odnajdujesz i świetnie się sprawdzasz?

Ilona Adamska: Szczerze? Nie mam pojęcia. Przede wszystkim jednak zawsze jestem sobą. Niezależnie od tego, czym się w danej chwili zajmuję i jaką funkcję pełnię. Do każdej pracy podchodzę z sercem i pasją. Z ogromnym zaangażowaniem. Nie lubię robić czegoś na pół gwiazdka.

Niedawno odbyła się premiera Twojej najnowszej książki. Skąd pomysł na jej powstanie?

Do książki „W realu i w sieci, czyli co jest ważne w biznesie i nie tylko” zabierałam się dwa lata. I ciągle czułam, że to jeszcze nie ten moment. Jeszcze za mało przeżyłam, za mało doświadczyłam, bym mogła się tym podzielić z innymi. Wreszcie w grudniu 2016 roku wpadłam na pomysł, że przeleję na papier część swoich przemyśleń, którymi dzielę się na swoim blogu z czytelnikami. Do tego oczywiście dopisałam nowe refleksje, zrobiłam fajne wywiady z ciekawymi osobami, poprosiłam o komentarz kilku moich przyjaciół – zawodowych coachów, trenerów biznesowych, mówców motywacyjnych. I tak powstała wyjątkowa propozycja dla wszystkich, którzy stawiają pierwsze kroki w biznesie, nie wiedzą do końca, czym jest PR, nie wiedzą, jak zbudować profesjonalny wizerunek lidera. Książka jest też o tym, jak budować związki, relacje z facetami, jak z klasą się ubierać – nie tylko do pracy. Jak to określiła redaktor książki Ania Gardyniak:To najbardziej wszechstronna sesja coachingowa, jaką bez wielkich nakładów finansowych może sobie zafundować każda z nas”.

Książka zawiera Twoje prywatne zapiski, przemyślenia i wyznania. Czy wydarzyło się w Twoim życiu coś, co wpłynęło na decyzję, by właśnie teraz pokazać szerokiemu gronu wzloty i upadki Adamskiej?

W tym momencie nie wydarzyło się akurat nic szczególnego, co spowodowało, że właśnie teraz chciałam się podzielić bardzo osobistymi przemyśleniami. Po prostu poczułam, że to jest ten moment, ten czas. Że wreszcie dojrzałam i że wreszcie mam odwagę otwarcie mówić o swoich potknięciach, błędach, porażkach. Mówienie dziś otwarcie o tym, co się naprawdę myśli, to ogromna odwaga. I tak cały czas się jeszcze tego uczę, bo jest wiele rzeczy i tematów, które mnie irytuję, a o których mimo wszystko wciąż się boję głośno mówić, bo wiem, że przysporzy mi to jeszcze więcej wrogów (śmiech). Poza tym o wielu rzeczach – z racji wykonywanego zawodu – nie wypada mi mówić. Wiele rzeczy wiem, wiele rzeczy znam od podszewki, ale gdybym zaczęła o tym mówić głośno, środowisko, w którym się obracam, znienawidziłoby mnie. Bo są to tematy dla wielu ludzi niewygodne.

Na przykład?

Na przykład kwestia zamknięcia „Imperium Kobiet”. Dla mnie ważna, kluczowa decyzja, do której dojrzewałam ponad rok. Zamknęłam, bo miałam dość dokładania do wydawania tego pisma. Po prostu za duża konkurencja na rynku. Poza tym ludzie coraz mniej czytają. Życie przenosi się do sieci. I tam teraz chcę rozwijać markę IK. Co mnie jednak irytuje? Że wiele osób nie ma bladego pojęcia, jak od kuchni wygląda rynek prasy. Nie wie, ile TOPOWYCH tytułów ma problemy. Ile magazynów ma TYLKO dobry PR, a naprawdę ich sprzedaż i nakład spadają. Ludzie myślą, że tzw. niszówki upadają, bo nie mają kasy. Gdybym wam teraz zdradziła, jakie tytuły się nie sprzedają (a w telewizji i mediach piszą, że robią dodruki, bo taka świetna sprzedaż), to byście nie uwierzyli!!! My to wiemy, bo jako agencja PR działamy ze wszystkimi tytułami prasowymi w Polsce. I jesteśmy na bieżąco… Ale jesteśmy zobowiązani do zachowania tajemnicy… Dziś możesz mieć supertytuł, świetne materiały, fajnych dziennikarzy, piękny papier – ale jak nie masz kasy na reklamy w mediach, w telewizji zwłaszcza, to jesteś skazany na bycie ciągle „niszowym tytułem”.

Jak postrzegasz konkurencję? Szkolisz kobiety z całej Polski, pokazujesz, jak prowadzić własny biznes, masz rzeszę obserwatorów i naśladowców. Nie obawiasz się osób, które nie tylko wykorzystają Twoje rady, ale też zaczną Cię stanowić dla Ciebie konkurencję? 

Nie boję się konkurencji. Zawsze mówię: podpatruj konkurencję, obserwuj, co robi, bądź krok przed nią, ale nigdy nie mów o niej źle. Pamiętaj, że zdrowa rywalizacja jest dobra. Pozwala się rozwijać i iść do przodu. W swojej najnowszej książce cytuję Piotra Groegera, prezesa firmy Solidaris: „Współpraca w biznesie jest potrzebna, bo dzięki niej przedsiębiorstwa poszerzają swoje możliwości rozwoju. Ale konkurować też warto. Ważne jest jednak, jak postrzegamy naszego konkurenta. Patrzenie na niego jak na rywala motywuje do działania, ale traktowanie go jak przeciwnika może zrujnować firmę”. Co ciekawe, współpraca z konkurencją jest nie tylko możliwa, ale nierzadko bardzo opłacalna. Szczególnie w przypadku małych firm, którym w pojedynkę trudniej zdobywać nowe rynki zbytu. Ja od lat łączę siły z innymi niszowymi tytułami czy portalami. Razem się wspieramy, promujemy i… Rozwijamy.

Wraz z premierą Twojej książki odbyło się rozdanie statuetek w plebiscycie Liderzy Biznesu MŚP 2017. Zapowiadasz już kolejne wydarzenia mające na celu docenienie i wyróżnienie firm godnych uwagi. Dzięki Twoim działaniom wielu niewielkim aczkolwiek godnym zainteresowania firmom udało się zaistnieć i rozwinąć, tym samym można powiedzieć, że ponosisz odpowiedzialność za te firmy, ponieważ swoją marką ręczysz za jakość wykonywanych przez nie usług. Nie obawiasz się, że może to zostać wykorzystane przeciwko Tobie? 

– Jesteśmy jednym z nielicznych wydawnictw, które wspierają i promują mikro i małe przedsiębiorstwa. Magazyny typu „Puls Biznesu”, „Forbes” nagradzają firmy z wielomilionowym kapitałem. My chcemy pokazać, że jest wiele marek, które są godne uwagi, a które nie są np. gigantami na rynku kosmetycznym. Markę rozwija jedna, dwie osoby, małymi kroczkami zdobywając polski rynek. Bywa ciężko, ale nie poddają się. Przyznawane przez nas nagrody, wyróżnienia, statuetki dają takim firmom solidnego powera do działania. Dają jeszcze większą motywację do tego, by iść wyżej. Takie statuetki są źródłem inspiracji dla innych, dlatego uważam, że robimy dobrą rzecz, skupiając się tylko i wyłącznie na takich osobach czy przedsiębiorstwach. Przecież oni też potrzebują być docenieni. Zdobyta statuetka to także supernarzędzie do promocji marki. Firma musi jednak z głową i mądrze wykorzystać potencjał tkwiący w takim wyróżnieniu. Bo sama statuetka rzeczywiście nic nie daje, jeśli ją zdobędziesz i postawisz na półce, nikomu o niej nie mówiąc. Rynek musi dowiedzieć się o nagrodzie.

Za każdą markę pokazującą się u nas w magazynach czy w plebiscytach ręczę własną głową. Znam je, współpracuję z nimi. W 90% przypadków są to firmy napotkane przeze mnie np. podczas kongresów, szkoleń, eventów dla kobiet. Pracujemy ze sobą jakiś czas… One śledzą moje poczynania na FB, www i gdy ogłaszam taki plebiscyt, zgłaszają się. Mocno wierzę swojej intuicji. Gdy czuję, że jakaś firma nie do końca spełnia standardy – odpuszczam. Grzecznie odmawiam przyjęcia zgłoszenia. Nie jest bowiem też tak, że wszystkim na lewo i prawo rozdajemy nagrody. Przy każdym plebiscycie odrzucamy kilka zgłoszeń.

Na sam koniec pragnę zaprosić już teraz do wzięcia udziału w 2. Edycji Diamentów Kobiecego Biznesu i powiedzieć wam jedną rzecz: prowadząc biznes, najpierw naucz się kochać i akceptować siebie! Pozwoli ci to nabrać zaufania do siebie i wzmocni twoją wiarę w swoje siły. Dzięki temu zyskasz także pewność siebie. Nie pozwolisz sobie na bycie wykorzystywaną przez innych. Z drugiej strony – będziesz mogła szczerze i bezinteresownie pomagać innym, nie mając równocześnie problemów z proszeniem o pomoc innych. Pamiętaj także, że aby osiągnąć szczęście i powodzenie w biznesie, należy więcej dawać niż brać!

 

fot. Dorota Czoch / Fuerza

Ocena

User Rating

5 (4 Votes)

Summary

9,7Score

9,7

author-avatar

Zachęcamy do kontaktu wspolpraca@vitwoman.pl

Brak komentarzy do "Naucz się kochać siebie! Wywiad z Iloną Adamską"

    Skomentuj

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    Facebook

    Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress